50-te wydanie Strefy PMI to oczywiście okazja do refleksji, do podsumowania, do spojrzenia zarówno na minione 13 lat świata biznesu, zarządzania i projektów, jak i w przyszłość. A pozycja autora felietonów, które ukazują się od 11 lat to doskonałe miejsce do takiego właśnie zadania.
Najpierw nuta osobistej nostalgii: pierwszy mój felieton ukazał się w numerze 6., z września 2014 r. Z pomysłem pisania felietonów zwrócił się do mnie Szymon Pawłowski, a ja go szybko podchwyciłem.
Ten pierwszy felieton nosił tytuł: It is all about shaping behavior. Bo przecież zarządzanie, przywództwo i zarządzanie projektem – to wszystko jest o ludziach i dotyczy ludzi. A podstawą dla zrozumienia zachowań ludzi jest neuronauka, czyli wiedza o funkcjonowaniu mózgu, w szczególności w kontekście społecznym. Czy dziś w lipcu 2025 r. nadal mogę napisać: „it is all about shaping behavior”? Czy może „coś” się jednak zmieniło? Wrócę do tych pytań w końcowej części felietonu.
Jakie jeszcze tematy przewijały się w felietonach? W większości mniej lub bardziej były one oczywiście powiązane z projektami, zarządzaniem i biznesem, choć nie tylko. Przypomnę więc kilka z nich.
Pierwszy z nich to przepływ, angielski flow, czyli zwinna (agile’owa) metoda pracy i zarządzania, bazująca na Kanban i Lean. Ma ona umożliwić ciągły przepływ wartości do klienta czy odbiorcy, dzięki ciągłemu przepływowi produktów i ich składowych oraz dzięki efektywnej, płynnej pracy zespołu wytwórczego, bez marnotrawstwa, bez wielozadaniowości. Pracy z jasno określonym celem, zasadami oraz miernikami, umożliwiającymi doskonalenie całego systemu pracy. W felietonie z 2022 roku stawiałem tezę, że „Flow is the King” w zarządzaniu projektem i produktem.
Ja oczywiście podtrzymuję tę tezę. Także dziś i w najbliższej przyszłości potrzebujemy i będziemy potrzebować efektywnych, skutecznych i adaptowalnych do zmieniającej się sytuacji metod pracy i zarządzania. Napisałem wtedy, że tak naprawdę król jest jeden, że po prostu: „Elvis is King”. To jedna z tych nielicznych stałych rzeczy we współczesnym, pełnym różnorodnych zmian świecie.
Zmiany zachodzące w świecie biznesu i rzeczywistości w jakiej funkcjonujemy przedstawiały także felietony dotyczące… słów, jakich używamy do jej opisu.
„Słowa, słowa, słowa” – to przecież odpowiedź Hamleta na pytanie Poloniusza co czyta. Słowa, zarówno te używane na co dzień, jak i te zapomniane, już nieużywane, bardzo wiele mówią o kulturze, o społeczeństwie i… biznesie. O dominujących w nich wartościach, jak i postawach, działaniach i zachowaniach poszczególnych jednostek, jak i grup ludzi. Język to naprawdę zbiór tych używanych słów. A jak pisał filozof języka Ludwig Wittgenstein: „Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata”.
Felieton Słownik słów zapomnianych wymieniał takie słowa, jak: odpowiedzialność, kultura, światopogląd, wspólnota i dobro wspólne. Tytuł innego mówił, że JA jest tylko słowem; kolejny zwracał uwagę, że we współczesnym języku dominują w nim takie słowa, jak: ja i mój, odmieniane zresztą w różnych przypadkach, samorealizacja i rozwój osobisty, a także przymiotniki: natychmiast i zaraz. Wszystkie razem opisują one świat indywidualistów, skupionych na swoim rozwoju i swoim szczęściu.
To teraz sami odpowiedzcie na pytanie: jaki jest ten świat lat dwudziestych 21. wieku, gdy spojrzeć na niego z perspektywy używanych na co dzień słów?
Kilka felietonów dotyczyło filozofii stoickiej i jej praktycznego wykorzystania w projektach. Drugi felieton nosił tytuł Stoicyzm projektowy i sugerował, że kierownik projektu może i powinien być także filozofem. I że filozofia, zwłaszcza stoicka, może być pomocna w zarządzaniu projektami.
Ponowna lektura zbioru felietonów dobrze identyfikuje generalny obraz biznesu i zarządzania ostatniego 10-lecia. Można go zwięźle opisać takimi słowami jak: postęp, współpraca, efektywność i zmiana, ale także słowami: rozsądek i umiar oraz… luz i workation.
Luz… bo przecież w felietonie Podróż na Bałkany przedstawiałem przykłady sposobu życia, nazywanego w języku arabskim kayf, a keif w językach słowiańskich. Sposobu życia prowadzącego do spokoju ducha, stanu błogości, dobrego nastroju i zadowolenia. A w felietonie Duch Puszczy opowiadałem o swoich doświadczeniach z workation na Podlasiu – czyli o połączeniu odpoczynku z pracą, opisywanym właśnie słowem wynikającym z połączenia „work” i „vacation”.
Innym wspólnym mianownikiem ostatnich 11 lat jest także zmiana, której poświęcony był całkiem niedawny felieton w numerze 44. Zacytuję jego fragment:
„Jeden z bohaterów mojej ulubionej powieści «Lampart» mówi: „trzeba wszystko zmienić, by wszystko pozostało takie samo”. Sądzę, że mówił prawdę. Zmiany, które obserwowaliśmy przez stulecia i o których pisali i Heraklit i Marek
Aureliusz, także te do pierwszej dekady 21. wieku miały taki właśnie charakter. Wiele się zmieniało, lecz wszystko – lub niemal wszystko – pozostawało takie samo.
Ale teraz to już przeszłość. Teraz zmienia się także sama zmiana”.
Sygnalizowałem w nim, że ta zmieniająca się zmiana związana jest z upowszechnianiem się AI w różnych dziedzinach biznesu i życia. I że chyba nie jesteśmy w stanie przewidzieć skutków tych zmian, że tak naprawdę nie wiemy dokąd zmierzamy.
Obiecałem w tamtym felietonie wrócić do tych zmian i do świata, do których one prowadzą w felietonie w 50-tym numerze Strefy PMI. „Słowo się rzekło, kobyłka u płota”.
W ciągu ostatnich 2 lat, a już szczególnie w ostatnim roku zmiany w świecie biznesu, zarządzania, ale i zachowań i działań ludzi wynikające z AI zachodziły jeszcze szybciej, mając jeszcze szersze i głębsze zasięgi, i konsekwencje. Widać teraz już wyraźnie, że AI to nie tylko postęp technologiczny. Że zmieniają się modele biznesowe, jak i szczegółowe podejścia do takich choćby zagadnień jak: usprawnianie z wykorzystaniem Lean, product management, audyt i zarządzanie projektami i portfelem projektów oraz… przywództwo. Do praktycznie każdego obszaru biznesu i zarządzania, a także do sfery osobistej ludzi już wkroczyła AI. Wkroczyła i nie zamierza poprzestać, zagarniając kolejne obszary.
Wprowadzanie z sukcesem AI w tych różnych obszarach wymaga jednak podejścia projektowego. Oraz efektywnego przepływu prac projektowych, czyli… flow i zwinności. Myślę więc, że mimo tych olbrzymich zmian, nadal jednak będą projekty, ich kierownicy oraz członkowie zespołów. Tyle, że teraz tymi członkami będą także asystenci lub agenci AI. A wiele rutynowych i powtarzalnych zadań projektowych i zarządczych będzie realizowanych przez AI. Kierownik projektu będzie zaś dysponował swoimi specjalizowanymi AI-Agentami.
Więc fraza „It is be all about shaping behavior” utrzyma swoje znaczenie. Tyle, że tym razem będzie to kształtowanie zachowań nie tylko ludzi, lecz także AI-asystentów i AI-Agentów. Ale jak podejść do tych AI-owych członków zespołu? Czy traktować ich po prostu jako specyficzny rodzaj maszyny czy algorytmu? Czy może pójść w stronę antropomorfizacji i traktować niemal jak ludzi? A co z decyzjami podejmowanymi przez autonomicznych agentów i odpowiedzialnością za ich konsekwencje? Które decyzje pozostawić człowiekowi – kierownikowi projektu, a które Agentowi?
Może więc następny felieton do numeru 51 napisze już specjalny Agent-AI, a nie Wasz felietonista? Ba, może nawet redakcję Strefy PMI zastąpi – choć może jeszcze nie przy 51 numerze – super Agent koordynujący pracę agentów redaktorów? Bo są już przecież takie przykłady…
Czy przypadkiem AI nie jest współczesnym odpowiednikiem puszki Pandory? Jak pamiętamy z mitologii Pandora otworzyła otrzymaną od Bogów puszkę, której nie wolno jej było otwierać, uwalniając zamknięte w niej różnorakie nieszczęścia, które od tego czasu prześladowały ludzkość.
Jedno jest pewne: wygląda na to, że weszliśmy – i to na dobre – do świata technofeudalizmu (jak nazywa go Yanis Varoufakis). Świata zdominowanego przez AI, LLM-y oraz Agentów-AI, przez dążenie do efektywnego wykorzystania już nie każdej minuty, lecz wręcz każdej dostępnej sekundy. Do świata Bóg-Techów (jak mówi tytuł ostatniej książki Sylwii Czubkowskiej). Świata, w którym potrzebne będą flow i zwinność „na sterydach”.
Ale też do świata, w którym kef, workation oraz filozofia stoicka i jakakolwiek inna nie są nikomu – lub prawie nikomu – potrzebne. W którym takie słowa jak humanizm, luz, marnotrawstwo nie są już znane i używane.
Jak te trendy będą się dalej rozwijać? W jakim stopniu nadal możliwa będzie współpraca człowieka i AI? Jakie będą dalsze konsekwencje dla biznesu i zarządzania, w tym zarządzania projektami?
Parafrazując Hamleta: „Oto są pytania!”