Czy zdarzyło się Tobie, że zadałeś pytanie „dlaczego?" i w ogóle Ci się to nie opłaciło?
Witam w klubie.
Niedawno pisałem tu o zanikaniu „dlaczego?" i wskazałem dwa źródła: leniwy mózg i system ekonomiczno-społeczny. Dostałem kilkanaście komentarzy. Kilka z nich przewróciło moją odpowiedź do góry nogami.
📌 Bo klucz jest jednak gdzie indziej — właśnie w tym „nie opłaciło się".
Policzmy więc koszty.
👉 Pytanie wymaga wysiłku, a mózg oszczędza energię.
👉 Pytając, wychodzisz przed szereg — „dlaczego?" wciąż brzmi w firmach jak zarzut, nie jak ciekawość.
👉 Kosztuje uwagę i decyzję, a tych domaga się od Ciebie kilkadziesiąt, zanim jeszcze zdążysz wypić pierwszą kawę.
👉 Największa pozycja czeka jednak na końcu: kto zapytał, ten wie. Kto wie, ten musi zdecydować. I potem ponosić odpowiedzialność.
A przychody?
👉 Wiedza przestała dawać status, odpowiedź jest darmowa w dwie sekundy, a gotowych wyjaśnień mamy dziś nadmiar.
Zrób bilans.
📌 Koszt rośnie, przychód spada. Wygląda więc, że nie-pytanie jest zachowaniem całkowicie racjonalnym.
To znacznie gorsza wiadomość niż lenistwo.
Bo z lenistwem można walczyć wolą. Z rachunkiem nie.
Zaraz, zaraz.
Przecież ten rachunek nie jest prawem natury. Ktoś go w firmie ustawia.
Ale kto?
Jaka jest Twoja odpowiedź ❓