Czy agenci zabiorą nam sprawczość?

Gdy słyszę pytanie „Czy Agenci-AI zabiorą nam sprawczość?”, zgrzytam zębami. Dlaczego?

To proste.

Pytanie dotyczy rzeczy ważnej - sprawczości człowieka. A zamiast otwierać rzeczową dyskusję, sprowadza odpowiedzi do czarno-białego, polaryzującego: tak lub nie.

Przecież wiele decyzji o niskiej stawce i odwracalnych oddaliśmy algorytmom już dawno. I … bardzo dobrze!

Są za to klasy decyzji, których moim zdaniem oddać nie możemy, bo są sednem sprawczości człowieka:
👉 Nieodwracalne. Asymetria kosztu błędu: zwolnienie, zamknięcie linii produktowej, publikacja, przelew.
👉 Dotyczące ludzi. Decyzja o człowieku podjęta bez człowieka odbiera adresatowi możliwość odwołania się do czyjegoś osądu. Do algorytmu nie ma apelacji.
👉 Rozstrzygające konflikt wartości. Decyzje „coś za coś”: jakość kontra termin, marża kontra relacja, wzrost kontra wypalenie zespołu. Nie ma tu funkcji celu do zoptymalizowania - ktoś musi wybrać, co poświęcić, i za ten wybór ponosić odpowiedzialność.
👉 Precedensowe. Decyzja podjęta raz ustawia regułę na przyszłość. Menedżer to wie - albo powinien. Agent-AI optymalizuje pojedynczy przypadek i nie zauważa, że tworzy zwyczaj.

Oddaliśmy, nie możemy oddać.

Granica nie biegnie tam, gdzie zwykle jej szukamy - nie między tym, co agent umie i może, a czego nie umie i nie może.
Biegnie tam, gdzie pojawiają się odpowiedzialność, koszt i konsekwencje.

Jest jeszcze trzecia grupa decyzji, najciekawsza z całej trójki.
O niej za kilka dni.